|
|
15-11-2009Uzależnienie - "Trudna droga" Jeden z Wielu | | Bezsilność. Uświadomiona bezsilność. Oto powód dla którego tak źle czułem się w ostatnim czasie. Olśnienia doznałem podczas mityngu słuchając jednego z uczestników opowiadającego, a właściwie skarżącego się na swój – jego zdaniem – beznadziejny los. W jego opowieści odnalazłem siebie. To był dla mnie kolejny dowód na to, że warto chodzić na takie spotkania. Nigdy nie wiadomo kiedy nadejdzie pomoc i z której strony... Mój gniew skierowany dotychczas w stronę bliskich mi osób, a właściwie przeciw samemu sobie, jest owocem dramatycznego pytania o siebie i swoją rolę w życiu. Po prostu nadal nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie, w sposób pozbawiony jakichkolwiek wątpliwości na pytanie o dalszy los mojego małżeństwa. Gdy już przesiąknięty lękiem zdecydowałem się zadać to pytanie jej, nie uzyskałem żadnej wiążącej odpowiedzi. Albo jej oczy wilgotnieją, albo udziela wymijających odpowiedzi, albo twierdzi że jest jej dobrze tak jak jest. Jej może z tą sytuacją jest dobrze, ale mnie nie. To powoduje frustrację i poczucie zawieszenia. Nasze wzajemne kontakty oparte na emocjach są dla mnie męczarnią. Staram się nie wytrącać się z poczucia kruchej równowagi ale bywają dni, że wystarczy tylko lekko pchnąć mnie w którąkolwiek stronę aby złudny spokój prysnął jak mydlana bańka. Nie bez znaczenia dla mojego stanu jest pisanie swoich wspomnień, które są dla mnie bardzo przykrym doświadczeniem. Wracanie myślami do ubiegłych dni, miesięcy i lat budzi prawdziwe potwory, z którymi nie umiem walczyć.
powrót drukuj |