"Każda droga na szczyt prowadzi pod górę..."

Na Zdrowie EDUKACJA-PROFILAKTYKA-ZDROWIE
PROBLEMY UZALEŻNIEŃ-POMOC SPOŁECZNA
Krok I - Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem. Krok II - Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie. Krok III - Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy. Krok IV - Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny. Krok V - Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów. Krok VI - Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru. Krok VII - Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki. Krok VIII - Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim. Krok IX - Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe z wyjątkiem tych przypadków gdy zraniłoby to ich lub innych. Krok X - Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów. Krok XI - Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia. Krok XII - Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.
Na Zdrowie Piątek, 10 września 2010
Miejsce na Twoją reklamę

Sonda

Czy piłaś/eś kiedykolwiek alkohol w pracy?
Nie, ale nie odmówiłbym
Tak, zdarzyło mi się to kilka razy
Tak, robię to często
Nie, nigdy

Prenumerata

 

Wyszukiwarka


















Aktualności

15-11-2009

Uzależnienie - "Trudna droga"

Jeden z Wielu

Bezsilność. Uświadomiona bezsilność. Oto powód dla którego tak źle czułem się w ostatnim czasie.

Olśnienia doznałem podczas mityngu słuchając jednego z uczestników opowiadającego, a właściwie skarżącego się na swój – jego zdaniem – beznadziejny los. W jego opowieści odnalazłem siebie. To był dla mnie kolejny dowód na to, że warto chodzić na takie spotkania. Nigdy nie wiadomo kiedy nadejdzie pomoc i z której strony... Mój gniew skierowany dotychczas w stronę bliskich mi osób, a właściwie przeciw samemu sobie, jest owocem dramatycznego pytania o siebie i swoją rolę w życiu. Po prostu nadal nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie, w sposób pozbawiony jakichkolwiek wątpliwości na pytanie o dalszy los mojego małżeństwa. Gdy już przesiąknięty lękiem zdecydowałem się zadać to pytanie jej, nie uzyskałem żadnej wiążącej odpowiedzi. Albo jej oczy wilgotnieją, albo udziela wymijających odpowiedzi, albo twierdzi że jest jej dobrze tak jak jest. Jej może z tą sytuacją jest dobrze, ale mnie nie. To powoduje frustrację i poczucie zawieszenia. Nasze wzajemne kontakty oparte na emocjach są dla mnie męczarnią. Staram się nie wytrącać się z poczucia kruchej równowagi ale bywają dni, że wystarczy tylko lekko pchnąć mnie w którąkolwiek stronę aby złudny spokój prysnął jak mydlana bańka. Nie bez znaczenia dla mojego stanu jest pisanie swoich wspomnień, które są dla mnie bardzo przykrym doświadczeniem. Wracanie myślami do ubiegłych dni, miesięcy i lat budzi prawdziwe potwory, z którymi nie umiem walczyć.

powrót    drukuj

Realizacja, opieka techniczna i utrzymanie strony: Art4net s.c.